Zastanawiałyście się kiedyś jakie nudne życie byłoby bez perfum?? Wiem,że to banał nad banałami, ale ja nie potrafię żyć już bez niuchania, wwąchiwania, rozbierania zapachów. A czy ktoś próbował podliczyć te swoje małe cuda??Ja ostatnio weszłam w jakąś zakładkę na e-glamour i oczom moim ukazała się kwota prawie 5.000,00 -to na zakupy tylko na tej perfumerii, w ciągu 2-3 lat...co ja bym mogła za to mieć!! A gdzie perfumerie stacjonarne, gazetowe itp...Nic na to nie poradzę ,że mój nos staję się wybredny ale i podstępny-im bardziej mi się zapach podoba tym jest droższy. Nie potrafię pachnieć cały czas jednym zapachem, perfumy zmieniam zgodnie z nastrojem, nie rozróżniam je na te dzienne, wieczorne...Używam tych killerowatych, może też dlatego,że mam suchą skórę i zapachy na mnie nie trzymają się długo. Kocham nad zycie Aliena Muglera, Hypnotic Poison Diora, Angela Muglera a także jego przecudny ogródek różany, Flowerbomb rose , Perły Lalique i moja ostatnia miłość Gaiac...jest tego na półce ponad 30 butelek a ile już przerobionych...a ile flaszek jeszcze przede mną...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz